Menu

Sportowa Sinusoida

O dobrych i złych chwilach w sporcie...

Wywiad skomentowany.

sportfan95

Wczoraj wieczorem wpadł mi w ręce, a raczej na ekran monitora, wywiad z Patrickiem Mouratoglou. Oficjalnie – trenerem Sereny Williams. Prywatnie – jej chłopakiem. Francuz porównywał finały Wimbledonu 2012 oraz 2015, opowiadał o Muguruzie, Williams i… Radwańskiej.

Przyznam szczerze, że do kliknięcia w link do tego wywiadu skłoniły mnie właśnie opinie na temat Polki, ale nie mniejsze znaczenie miało także to, co osoba z najbliższych kręgów Amerykanki będzie miała na jej temat do powiedzenia. Oczywiste było to, że krytykowania Sereny tam nie ujrzymy, bo mało kto robi to publicznie, zwłaszcza w stosunku do swoich podopiecznych. Raz zrobiła to Martina Navratilova, która skrytykowała Agnieszkę Radwańską za mecz w tegorocznym Australian Open. Sprawa teoretycznie się wyjaśniła, ale niesmak pozostał.

Mouratoglou już na początku został zbombardowany pytaniami o… krakowiankę. Myślałem, że zacznie się od pytań o Serenę, o Wimbledon i inne sprawy, ale początek był właśnie na temat Agnieszki. Dużo pytań, które były dla Francuza kłopotliwe i wręcz wymuszały na nim pozytywne odpowiedzi na temat Polki. Pytanie o to czy sobotni mecz wyglądałby inaczej gdyby po drugiej stronie była Agnieszka, a nie Garbine, też jest co najmniej dziwne, bo wiadomo, że mecz byłby zupełnie inny. Nie chcę tutaj w żaden sposób podważać czyichś kompetencji, ale każdy czytając wywiady ma na ten temat takie, a nie inne odczucia.

Muszę przyznać, że bardzo podobało mi się to, jak pan Mouratoglou zręcznie lawirował w tych pytaniach i starał się odpowiadać tak, aby zaspokoić ciekawość, ale jednocześnie nie dać się wciągnąć na minę. Wszystkie odpowiedzi były wyważone i zawierały dużo prawdy. Francuz zauważył także, że największą zaletą Agnieszki jest… zmuszanie do błędów i wyszukiwanie słabości u rywalek, a także świetny, techniczny tenis. Trudno się z tym sformułowaniem nie zgodzić. Krakowianka niejedną tenisistkę potrafi doprowadzić do rozpaczy, kiedy odbijają się od niej jak od przysłowiowej ściany.
Szkoda, że po tym temat Radwańskiej się nie zakończył, bo pewnie pojawiło się spore niezadowolenie na twarzy, kiedy z ust trenera padły słowa, że u Agnieszki w finale przeważy problem.

Ostatnia część wywiadu była już całkowicie poświęcona Serenie. Dowiedzieliśmy się z niej, że młodsza z sióstr Williams w połowie wielkoszlemowych spotkań była chora i że tylko dzięki swojej wybitnej postawie mogła dokonać tego, czego właśnie dokonała. W sumie to o tym większość kibiców wiedziała już od dawna, bo zawsze dało się zauważyć, że Amerykanka nie podchodzi na poważnie do spotkań, trochę lekceważy rywalki, a i tak ostatecznie wygrywa. Nie wiem czy takie zachowanie można nazywać wielkością, ale wszystkich wygranych tytułów i triumfów w starciach z najmocniejszymi rywalkami nikt jej nie odmówi. Serena jest bez wątpienia tenisistką wybitną, ale jako osobowość nie potrafi mnie jakoś do siebie przyciągnąć. Zawsze będę ją szanował za wyniki, za to, że walczy do końca, ale w tym roku ściągnęła na siebie sporo krytycznych spojrzeń i słów. Mówią, że sportowca sądzi się za wyniki i tak na pewno jest, ale liczy się też to ile jest człowieka w sportowcu, bo sportowcy nie są maszynami zaprogramowanymi na wygrywanie. A przynajmniej nie powinni być… Każdy miewa chwile słabości i najważniejsze jest to, jak szybko będzie potrafił się z tej słabości wydostać.

© Sportowa Sinusoida
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci