Menu

Sportowa Sinusoida

O dobrych i złych chwilach w sporcie...

Kowalczyk rozpoczyna sezon od dwóch zwycięstw w Muonio.

sportfan95

Sezon biegowy jeszcze się na dobre nie rozpoczął, a Justyna Kowalczyk ma już na swoim koncie premierowe zwycięstwo. Stało się tak za sprawą biegu w ramach Pucharu FIS w fińskiej miejscowości Muonio, w którym nasza rodaczka startuje co rok od sezonu 2011/2012. I trzeba przyznać, że te starty zawsze wychodzą jej na dobre. W poprzednich latach wygrywała wszystkie biegi, w których wystartowała i z reguły robiła to z ogromną przewagą. Być może ktoś powie, że to tylko takie zawody towarzyskie, że nie ma tutaj wielkich nazwisk, ale zwycięstwa zawsze budują. I ku temu nikt nie powinien mieć żadnych wątpliwości. A konkurencja, mimo wszystko, w Muonio była dość pokaźna. Wśród kobiet nie zabrakło znanych nazwisk, zwłaszcza fińskich biegaczek, które regularnie startują w tych zawodach przed inauguracją Pucharu Świata. Do biegów zgłosiła się także Sylwia Jaśkowiec, która w tym roku przeszła całkowitą metamorfozę w planie treningowym, ponieważ dołączyła do grupy Justyny Kowalczyk.
Wiadomo, że przynajmniej połowa z tych biegaczek nie jest światową czołówką, która regularnie dobieg w czołowej "15" Pucharu Świata, ale starty z nimi także mogą budować morale i formę naszej rodaczki.

Ktoś powie, że od pozostałych biegaczek dzieli je przynajmniej pół klasy sportowej, ale wcale tak nie musi być. Może się okazać, że te biegaczki solidnie przepracowały okres przygotowawczy i teraz są w naprawdę dobrej dyspozycji. Finki od lat należą do grona zawodniczek, która liczą się na świecie, ale jakoś nie mogą tego przekuwać w sukcesy. O ile jeszcze w sztafecie wiedzie im się całkiem nieźle, o tyle starty indywidualne to prawdziwa porażka. Ostatni medal w biegu indywidualnym dla Finlandii to brąz Aino-Kaisy Saarinen podczas Mistrzostw Świata w Oslo i pamiętnego biegu na 10 kilometrów stylem klasycznym. Poza tym startem, fińskie biegi narciarskie na wielkich imprezach "kuleją". Skandynawowie zapowiadali co prawda, że ich wielką nadzieją na przyszłość jest Krista Lahteenmaki, ale jakoś tego nie widać. Finka nie może się przebić przez Norweżki i Polkę i z reguły jest klasyfikowana pod koniec pierwszej "10" albo na początku drugiej.

Wracając jednak do sprintu style klasycznym, który zainaugurował zawody Pucharu FIS w Muonio. Polka najlepsza okazała się już podczas kwalifikacji, w których zdeklasowała swoje konkurentki. Nad drugą biegaczką miała ponad dwie sekundy przewagi. Przez kolejne biegi eliminacyjne Kowalczyk przechodziła jak burza i nie dawała szans swoim przeciwniczkom. W finale rywalki także nie sprawiły Justynie większych problemów. Przysłowiowym "gwoździem do trumny" dla przeciwniczek Mistrzyni Olimpijskiej z Vancouver okazał się podbieg na trasie, na którym Kowalczyk gubiła swoje przeciwniczki. Jej zwycięstwo nawet przez chwilę nie było zagrożone. Polka wyprzedziła dwie reprezentantki gospodarzy i odniosła pierwsze zwycięstwo w sezonie 2014/2015, sygnalizując dobrą formę.
Z dobrej strony pokazała się Sylwia Jaśkowiec, która awansowała do finału i ostatecznie zajęła szóstą pozycję.

W sobotę biegaczki wystartowały w biegu na 5 kilometrów stylem klasycznym. Kowalczyk po raz kolejny pokazała, że styl klasyczny jest jej domeną i nie dała szans swoim rywalkom. Drugą na mecie Kerrtu Niskanen wyprzedziła o 21,8 s co na takim dystansie jest prawdziwą deklasacją. Trzecią pozycję zajęła kolejna Finka - Krista Parmakoski. Sylwia Jaśkowiec w sobotę nie wystartowała.

Starty w Muonio mogą napawać optymizmem przed inauguracją Pucharu Świata, ale nie ma co wyciągać daleko idących wniosków. Każda biegaczka jest teraz w innym momencie przygotowań a wysoka forma ma być gotowa na imprezę docelową. Polka po raz kolejny pokazuje, że jest mocna i pewnie w trakcie roku jeszcze poprawi swoją dyspozycję, bo do tego już wszystkich przyzwyczaiła. Jeśli nawet się to nie uda, to i tak jest to tylko sport, w którym zdarzają się wzloty i upadki.

© Sportowa Sinusoida
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci