Menu

Sportowa Sinusoida

O dobrych i złych chwilach w sporcie...

Turniej WTA w Montrealu - kilka spotkań.

sportfan95

Venus Williams - Anastasia Pavlyuchenkova

- Amerykanka jest ostatnio na fali wznoszącej i nie powinna mieć problemów z pokonaniem Rosjanki, która wyraźnie dołuje. Wydaje mi się, że starsza z sióstr Williams, o ile nie złapie ją żaden kryzys, rozprawi się w dwóch szybkich setach z Pavlyuchenkovą, którą ostatnio bardziej interesują bale i brylowanie na Players Party. Wiadomo jednak, że jest to kobiecy tenis dwóch zawodniczek, które preferują masakrowanie piłki i wszystko bardzo szybko może się zmienić. Jeszcze na początku ubiegłego sezonu byłbym przekonany, że to Anastasia wyjdzie zwycięsko z tego meczu, bo grała bardziej regularnie, potrafiła zaskakiwać świetnymi wyborami i niszczyła swoje przeciwniczki z forehandu. Teraz wszystkie atuty przeszły na stronę Amerykanki i to na nią bym postawił.

Agnieszka Radwańska - Barbora Zahlavova-Strycova

- Mimo tego, że Aga jest ostatnio zupełnie bez formy, to jestem o nią dziwnie spokojny. Być może to tak zwana cisza przed burzą i dziś posypią się niezłe grzmoty ze strony Czeszki, ale jakoś nie przeczuwam porażki Polki. Radwańska gra jak gra, ale swoją techniką i wybieganiem często potrafiła przechylać szalę zwycięstwa na swoją stronę. Wiem, że Barbora gra w tym sezonie tenis życia, ale i to może być za mało na Polkę, nawet w średniej formie. Być może dziś wieczorem dostanę nauczkę i zacznę bardziej wierzyć w Czeszkę, ale na razie jakoś mnie to nie przekonuje. Łatwo na pewno nie będzie, ale mimo wszystko nie przewiduję wylotu Polki z Montrealu. Powinna zagrać w kolejnej rundzie, a tam już na pewno pojawią się dużo wyższe schody. Albo zmotywowana ostatnim tytułem Sveta, albo młoda-gniewna Amerykanka Keys. Zobaczymy, jak to będzie. Ja nie chciałbym zbyt wiele prognozować, bo forma jest daleka od ideału i każdy to widzi.

Viktoria Azarenka - Alize Cornet

A z innych spotkań. Vika może odpaść z Alize, jeśli Francuzka nabierze wiatru w żagle, a ostatnio to potrafi. Pokonać dwa razy Serenę w jednym sezonie to naprawdę nie lada wyczyn, który zasługuje na uznanie. Być może na Wimbledonie Amerykanka nie była w pełni sił, ale jednak samo nazwisko Williams robi na większości tenisistek takie wrażenie, że boją się z nią grać. Na dodatek Białorusinka ciągle nie może się odnaleźć po tej kontuzji i bardzo szybko żegna się z turniejami. Być może Montreal okaże się dla niej szczęśliwy, ale nawet jeśli, to pewnie po trzech ciężkich setach. Cornet jest waleczna i zadziorna jak mało kto, a to gwarantuje bardzo dużo emocji.

Caroline Wozniacki - Daniela Hantuchova


Kiedyś obawiałbym się spotkania Caro, ale teraz czuję, że pokona Słowaczkę. Dunka gra ostatnio całkiem dobrze i trochę się poprawiła w każdym elemencie, co przynosi zamierzone efekty. Być może na Sharapovą czy Serenę jest to jeszcze za mało, ale na inne zawodniczki powinno wystarczyć. Daniela lata świetności ma już dawno za sobą i teraz tylko czasami potrafi pokazać, jak to się zdarzyło, że była piątą rakietą świata. Ale właśnie przez te czasami jest teraz w tym miejscu, w którym jest.


© Sportowa Sinusoida
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci