Menu

Sportowa Sinusoida

O dobrych i złych chwilach w sporcie...

Mecz z podtekstami, czyli spotkanie Agnieszki Radwańskiej z Viktorią Azarenką

sportfan95

Takich obrazków raczej dziś nie zobaczymy

Takich obrazków, jak na zdjęciu powyżej raczej dziś nie zobaczymy. Agnieszka Radwańska zagra przeciwko Białorusince w meczu o awans do półfinału turnieju w Montrealu. Zagrają dwie dziewczyny, które ostatnich miesięcy nie mogą zaliczyć do udanych, ale każda z nich z innych powodów. Białorusinka, nękana przez kontuzje, nie miała możliwości, aby pokazać swój pełny potencjał. Od Australian Open ani razu nie znalazła się w najlepszej ósemce turnieju i dopiero po pół roku przerwy ta sztuka udała jej się ponownie. Agnieszka miała świetny początek sezonu. Pokonania Azarenki w meczu ćwierćfinałowym zadziałało na nią bardzo motywująco, bo później grała przyzwoicie, czego efektem było chociażby finał w Indian Wells. Niestety po występie w paryskim Szlemie w grze Polki coś stanęło. Tylko czwarta runda Wimbledonu i porażka w kiepskim stylu z Ekateriną Makarovą, później szybkie pożegnanie ze Stanford po bardzo słabym, chyba najsłabszym od miesięcy spotkaniu z Varvarą Lepchenko z USA. Wydaje się, że w Montrealu coś drgnęło w grze tenisistki z Krakowa, ale obecnie jest to dość nudny tenis, który opiera się głównie na przebijaniu piłki na drugą stronę i liczeniu na błąd rywalki. Być może kiedyś też tak było, ale Agnieszka przynajmniej próbowała atakować, coś zmieniać w swojej grze. Teraz jak nie idzie, to nie idzie i to jest przykre. Nie ma w niej tej żyłki ryzykantki, która w decydujących momentach przejmie kontrolę nad mecze. Nawet kosztem tego, że straci punkt. Inne dziewczyny chociaż próbują coś zrobić, coś zmienić, aby wywierać presję na przeciwniczce. Aga jakby stanęła w miejscu, bez żadnej motywacji do dalszej gry. Mecz z Lisicką pokazał, jak wiele brakuje jeszcze Polce do pełnej dyspozycji, ale na rozregulowaną i chwiejną emocjonalnie Niemkę to wystarczyło. Nie wiem jak będzie dziś z Azarenką. Być może motywacja będzie jeszcze większa, być może to Vika wyjdzie niesamowicie zmotywowana i będzie chciała udowodnić, że potrafi pokonać nie tylko Agnieszkę, ale również wygrać ze sobą i kontuzją kolana. Jestem przekonany, że dziś zwrotów akcji i emocji nie zabraknie. Polka walczy o pozostanie w TOP5, Vika o powrót do czołowej dziesiątki. Podtekstów jest jeszcze więcej, wszystko za sprawą dawnych zatargów obu Pań. Wiadomo, że każdy mecz to nowa historia, ale kobiety nie zapominają i potrafią wszystko z siebie wyrzucić w najmniej odpowiednim momencie. Ja liczę na dobre widowisko i walkę z obu stron. Nie chciałbym, aby to skończyło się bardzo szybko na korzyść którejś z tenisistek. W końcu liczy się tenis, nie podziały...

© Sportowa Sinusoida
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci