Menu

Sportowa Sinusoida

O dobrych i złych chwilach w sporcie...

Słów kilka o zimowym sezonie i Igrzyskach w Sochi...

sportfan95

Już 7 lutego wielka inauguracja XXII Zimowych Igrzysk Olimpijskich, które odbędą się w Sochi. Wiem, że wydaje się to bardzo dużo czasu, ale w gruncie rzeczy wcale tak nie jest. W obecnych latach, czas jest tylko wartością względną i każdemu go brakuje, dlatego nawet się nie zorientujemy kiedy zimowe szaleństwo rozpocznie się na dobre. Już jutro zaczną się pierwsze treningi do Pucharu Świata w skokach narciarskich, w sobotę inauguracja zawodów biathlonowych, za tydzień Pucharu Świata w biegach narciarskich. Warto także wspomnieć, że sezon łyżwiarzy szybkich trwa już w najlepsze, a nasi reprezentanci notują bardzo dobre wyniki i robią wszystkim kibicom apetyty na bardzo dobre starty podczas Olimpiady. Prezes Polskiego Związku Narciarskiego - Apoloniusz Tajner - zapewnia, że Polska ma przynajmniej dwanaście, o ile nie więcej, szans medalowych. A jak przewidują eksperci - około 50% z szans medalowych znajduje swoje odzwierciedlenie w rzeczywistym wyniku. Jeśli wierzyć statystykom to mamy szansę na powtórzenie wyniku sprzed czterech lat, kiedy nasi sportowcy przywieźli z kanadyjskiego Vancouver sześć krążków. Jednak wtedy kilku z nich nikt się nie spodziewał. Pewniaczką była jedynie Justyna Kowalczyk, która była wtedy w życiowej formie co potwierdziła swoim złotym medalem na królewskim dystansie - 30 kilometrów stylem klasycznym.

Wydaje mi się, że na rosyjskie Igrzyska tych pewniaków mamy więcej. Ba! Jestem tego nawet pewien. Wiem, że w sporcie nie ma pewnych rzeczy, ale nasi sportowcy zimowi są w bardzo dobrej formie, co pokazują Ci, którzy już zaczęli startować oraz Ci, którzy dopiero się przygotowują. Pokazała to w minionym tygodniu chociażby Justyna Kowalczyk. Polka, startując w zawodach Pucharu FIS w Muonio, sprawdziła się na trzech dystansach. O ile dwa pierwsze starty wskazywała na dobrą formę Polki, o tyle ostatni bieg już nie. Trzeba jednak wziąć poprawkę na to, że zarówno sprint, jak i "piątka" odbywały się klasykiem, czyli techniką, w której chyba nie ma w tej chwili mocniejszej zawodniczki od Kowalczyk. Tam nie dokuczają jej bolące piszczele, które stały się prawdziwą bolączką ostatnich lat. To właśnie w biegach stylem klasycznym może pokazać swoją prawdziwą siłę i klasę, bo w pełni koncentruje się na trasie i na starcie, a nie na bolących piszczelach.

Z kolei po odwrotnej stronie barykady mamy technikę dowolną, nazywaną powszechnie łyżwową. To właśnie ona jest "piętą achillesową" naszej biegaczki. To w trakcie tych biegów Polce najbardziej dokuczają wcześniej wspominane piszczele. W niedzielnym starcie znalazło to swoje potwierdzenie, co mogło być także efektem skumulowanego zmęczenia oraz intensywnego planu treningowego. Nie jest to, niestety, dobry znak przed inauguracją PŚ w Kuusamo, kiedy także odbędą się trzydniowe zawody z identycznym rozkładem biegów, jak w Muonio.

Wydaje mi się, że w mini-cyklu Ruka Triple jest szansa na końcowe podium naszej rodaczki. Żałuję jednak, że zawody nie kończą się biegiem na 10 kilometrów klasykiem, a tym dystansem techniką łyżwową. Gdyby kończyły się pierwszą z wymienionych technik, szansa na końcowe "pudło" byłaby sporo większa. Jednak trzeba brać to, co się ma. Polka ma szansę na to, aby nie oglądać się na rywalki w biegu pościgowym. Wystarczy tylko wyrobić sobie bezpieczną przewagę we wcześniejszych biegach, które są jej mocną stroną.

Wrócę jednak do Igrzysk w Sochi, bo właśnie o tym miał być mój tekst. Jednak potrzeba rozwinięcia poprzedniego tematu była ode mnie silniejsza, za co przepraszam :)

Na zwodach w tym rosyjskim kurorcie liczymy na wiele... na bardzo wiele. Wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale chyba nie ma sensu pompowanie medialnego balonika. Wszyscy wiemy, jak się to skończyło w przypadku męskiej kadry siatkarzy. Polacy jechali na najważniejszą imprezę czterolecia jako faworyci, a skończyli na ćwierćfinale. Dwie kolejne nieudane imprezy przelały czarę goryczy i kadra straciła trenera - dosyć znana praktyka w polskich drużynach, prawda?

Jednak sporty zimowe to zupełnie inna dyscyplina. Tutaj większość zależy od indywidualnych predyspozycji zawodnika. Co prawda są sztafety i biegi drużynowe, ale tam można zdobyć tylko dwa medale. W startach indywidualnych tych szans jest dwukrotnie więcej.

Nasza rodaczka wszystkie sukcesy święciła do tej pory właśnie w biegach indywidualnych i nie zanosi się na to, aby ta sytuacja się zmieniła. Co prawda prezes PZN zapowiada, że Polki w drużynie stać na wiele, ale ja jakoś tego nie widzę. Na poprzednich Mistrzostwach też miało być tak wiele, a jak się skończyło to wszyscy wiemy. Z "drugiej strony medalu" mamy Marit Bjoergen - najgroźniejszą rywalkę Polki w PŚ. Norweżka zdobyła w całej swojej bogatej karierze aż dziewięć medali drużynowych. Widać różnicę, czyż nie?

W Rosji biegaczki pobiegną w sprincie techniką dowolną, gdzie tytuł spróbuje obronić właśnie Bjoergen. Ze startów indywidualnych zaplanowane są jeszcze :

  • Bieg łączony (obrończyni tytułu - Marit Bjoergen)
  • Bieg na 10 kilometrów "klasykiem" (obrończyni tytułu - Charlotte Kalla)
  • Bieg na 30 kilometrów "łyżwą" (obrończyni tytułu - Justyna Kowalczyk)

Jeśli miałbym być szczery, to szansa na złoto jest tylko jedna - w biegu na 10 kilometrów stylem klasycznym. To od lat królestwo Justyny, która, o dziwo, nie ma jeszcze w tej specjalności złotego medalu wielkiej imprezy. Wszyscy eksperci również wskazują na Polkę w tym biegu. Miejmy nadzieję, że się nie mylą.

Sama Justyna zapewnia, że to będzie dla niej najważniejszy bieg w całej karierze. Być może ostatni podczas tego typu imprezy... Ja chciałbym, aby Justyna biegała jak najdłużej i dawała nam powody do radości, ale nikt przecież nie jest wieczny... Każdemu przydaje się przerwa... Ludzie to nie roboty i wszyscy potrzebują odpoczynku. Nie miałbym nic przeciwko ewentualnej przerwie w startach Polki, jeśli po niej miałaby wrócić jeszcze mocniejsza. Zastanawia mnie tylko, czy po takim urlopie miałaby chęć do powrotu do katorżniczych treningów i reżimu startowego... Bo to na pewno nie byłoby łatwe.

© Sportowa Sinusoida
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci